FAQ czyli najczęściej zadawane pytania

Rodzice, którzy rozpoczynają wraz ze swoimi dziećmi przygodę w Społecznym Przedszkolu Montessori w Lubinie najpierw indywidualnie spotykają się z dyrektorem. Podczas trwającej około godziny (czasem nawet półtorej) rozmowy, mają możliwość zadawania pytań, jakie nasuwają im się w związku z profilem metodycznym przedszkola. Zwykle jednak pytań i wątpliwości jest tak wiele, że trudno je rozwiać w czasie najdłuższego nawet spotkania. Dlatego też w drugiej kolejności organizowane są dla nich specjalne warsztaty, na których poznają z grubsza od strony praktycznej zasady życia i działania grupy montessoriańskiej. Zwykle jednak jest tak, że im więcej wiemy, im bardziej coś zgłębiamy, tym więcej mamy nowych wątpliwości. Aby je ostatecznie rozwiać podajemy listę najczęściej zadawanych pytań.

1) Dlaczego do jednej grupy chodzą dzieci w różnym wieku?

 

 

 

 

 

 

 

 

Mądrość dr Montessori wyrażająca się m.in. utworzeniem grup mieszanych wiekowo opierała się na następujących założeniach:

– Obecność dzieci w tak różnym wieku w tej samej klasie i tym samym czasie stwarza szansę na zaistnienie realnych sytuacji społecznych;

– Sens społeczności podkreśla w szczególny sposób obecność najmłodszych dzieci uczących się od swych starszych kolegów;

– Starsze dzieci uczą się odpowiedzialności, a dobry przykład dawany młodszym dzieciom jest powodem do dumy;

– Starsze dzieci mają także okazję zaobserwować jak złe przykłady łatwo i szybko podlegają naśladowaniu przez dzieci młodsze. Takie dość szybko widoczne konsekwencje stają się wielokrotnie powodem do modyfikacji zachowań na działania pozytywne;

– Praca w grupach mieszanych wiekowo łagodzi i pomaga eliminować zachowania rywalizacyjne w sytuacji, kiedy dzieci prezentują różny poziom zdolności, umiejętności i dojrzałości. Czasami dziecko 3-letnie potrafi poradzić sobie z czymś, na co niekiedy 4-latek nie jest jeszcze gotowy. Jednak tenże sam 4-latek potrafi już zrobić coś, czego nie opanował jego 5-letni kolega pracujący w tej samej grupie.

– Pomaganie młodszym dzieciom zachęca starsze dzieci do wyrażania ich naturalnego pragnienia bycia życzliwymi i wyrozumiałymi. Jednocześnie młodsze dzieci uczą się poczucia bezpieczeństwa i akceptacji oraz otwartości na korzystanie z pomocy innych.

2) Co to jest lekcja ciszy i po co jest przeprowadzana?

Dzieci w klasie Montessori całym sercem zaangażowane są w to co robią w związku z tym pozostają ciche i skupione. Nasze dzieci rzeczywiście cieszą się ciszą o czym świadczyć może fakt przypominania sobie nawzajem, aby nie podnosić głosu. W dzisiejszym głośnym, szybkim i przepełnionym bodźcami świecie bardzo trudno zadbać i znaleźć ciszę. Dlatego jedną z najwartościowszych naszym zdaniem rzeczy, którą chcemy zaoferować dzieciom jest dać im szansę doświadczyć warunków ciszy i spokoju.

Lekcje ciszy są charakterystycznym elementem metody Montessori i przeprowadzane są we wszystkich placówkach przedszkolnych i szkolnych pracujących tą metodą. Ćwiczenia ciszy pomagają dziecku odnaleźć spokój, ułatwiają skupienie i pozwalają na wyciszenie emocji. U dzieci biorących udział w lekcjach ciszy po pewnym czasie można zauważyć:

– zwiększoną wrażliwość na dźwięki, słowo i mowę,

– wewnętrzną dyscyplinę,

– szybsze spostrzeganie potrzeb innych,

– otwarcie na nowe przeżycia,

Poprzez ćwiczenia ciszy, które za każdym razem odwołują się szczególnie do jednego ze zmysłów wzroku, słuchu, węchu, smaku, dotyku możemy przygotować zmysły do utrzymywania uwagi i nie rozpraszania się. Ponadto przez ćwiczenia ciszy możemy budzić w dziecku postawy słyszenia, widzenia, odczuwania, dźwigania, brania, dawania i otwartości na drugiego człowieka.

Podstawowym warunkiem rozpoczęcia zajęć jest zgoda dziecka. Każde dziecko powinno samodzielnie decydować, czy chce uczestniczyć w kręgu. Zajęcia te nie mogą być rozumiane jako kara.

Przed przystąpieniem do ćwiczeń należy odczekać, aż wszystkie dzieci usiądą spokojnie i w sali będzie rzeczywiście cicho. Ćwiczenia powinny być atrakcyjne tak, by zaciekawić dziecko.

3) Co to jest praca własna?

 

   

 

 

 

 

 

W Społecznym Przedszkolu Montessori w Lubinie jest to trzygodzinny okres nieprzerwanej pracy dziecka, które korzystając ze specjalnie przygotowanego otoczenia poznaje i rozwija swoje zmysły, edukuje swój język, poznaje pojęcia matematyczne i przyswaja sobie ogólną wiedzę o wszechświecie. Do pracy własnej służą oryginalne pomoce dydaktyczne, zwane materiałem rozwojowym. Pomoce te są tak skonstruowane, aby dziecko mogło samo, bez pomocy innych, dokonać sprawdzenia, czy wykonało zadanie poprawnie.

4) Co to jest życie praktyczne?

Dzieci edukowane zgodnie z założeniami programu opartego na zasadach montessoriańskich rozpoczynają swoje doświadczenia w przedszkolu od ćwiczeń życia praktycznego stwarzających możliwość rozwijania kontroli, koordynacji oraz koncentracji. Poszczególne pomoce Montessori pozwalają na zdobywanie umiejętności posługiwania się przyborami znanymi dziecku z rodzinnego domu, co jest bezpiecznym pomostem pomiędzy środowiskiem znanym i nowym, przygotowując w tym samym czasie do czytania, pisania i operacji liczbowych. Najpopularniejsze pomoce dydaktyczne w tym dziale to m.in.:

– ramki do nauki sznurowania, zapinania,

– dzbanki do przesypywania i przelewania,

– kłódki do otwierania,

– naczynie do mycia rąk (z mydłem i ręcznikiem),

i dziesiątki innych, które występują nie tylko w przedszkolu, ale także w otoczeniu dziecka w domu. Podczas zajęć z życia praktycznego dziecko uczy się także samodzielnie sprzątać, przygotowywać sobie kanapki, a nawet gotować i piec. Uczy się myć stolik, podłogę, okno, czyścić buty, polerować srebrny czajnik i jeszcze stu innych czynności. Dzięki temu jego ręka bezustannie ćwiczy i przygotowuje się do podjęcia niezwykle trudnego zadania – pisania liter.

5) Co dzieci robią na zajęciach sensorycznych?

Sensoryka to jeden z „przedmiotów” pracy własnej. W otoczeniu dziecka znajduje się szereg zabawek (pomocy), które pomagają mu w niewymuszony, bardzo naturalny sposób rozwinąć jego zmysły. Posługując się tymi pomocami w codziennej zabawie (pracy) uczy się samodzielnie rozróżniania małego od dużego, większego od mniejszego. Poznaje różnicę między smakami – kwaśnym, słodkim, gorzkim, cierpkim, łagodnym. Pracując z puszkami szmerowymi zaczyna we wspaniały sposób, często niedostępny dla dzieci pracujących klasyczną metodą, reagować na najmniejsze nawet różnice dźwiękowe, doprowadzając swój słuch niemal do na wyżyny swoich możliwości. Podczas zajęć sensorycznych, pracując z kolorowymi tabliczkami, dziecko uczy się, że każdy z kolorów ma swoje odcienie. Posługując się szorstkimi tabliczkami, albo tabliczkami barycznymi lub termicznymi, poznaje różnice w fakturze, wadze, temperaturze, wyczulając swoje zmysły tak, jak nie mógłby tego uczynić gdzie indziej.

6) Czego dzieci uczą się w zakresie matematyki?

Cały proces poznawania pojęć matematycznych jest tak samo naturalny, jak wszystkich innych dyscyplin. Zaczyna się od najprostszego – poznawania wielkości, cyfr i ich symboli aż do pisemnego dodawania, mnożenia, odejmowania, dzielenia, a nawet ułamkowania. Wszystko odbywa się w dokładnie ustalonej kolejności. Brak tu elementu przypadkowości. Oczywiście każdy etapów matematycznej edukacji dziecka to określona pomoc dydaktyczna. Nie będąc zmuszanym do – nazwijmy ją – aktywności matematycznej, nie mając za sobą bagażu okropnych doświadczeń ze zbyt lakonicznym tłumaczeniem skomplikowanych zagadnień przez nauczyciela przy tablicy, dzieci w przedszkolu Montessori uwielbiają bawić się w dodawanie, odejmowanie czy też inne działania matematyczne. Uwielbiają poznawać i zapamiętywać nazwy skomplikowanych figur geometrycznych dokładnie tak samo, jak uwielbiają poznawać i zapamiętywać dziesiątki gatunków dinozaurów albo życiorysy kompozytorów i pisarzy. Edukacja matematyczna w przedszkolu Montessori zaczyna się na półce z „zabawkami”, a kończy „zabawą” z zadaniami w zeszycie w kratkę…

7) Język – czyli co?

Po pierwsze, chodzi oczywiście o język polski i jego naturalne rozwijanie. W dużej mierze pomoce z tego działu są przygotowywane samodzielnie przez nauczycieli, bo producenci materiału Montessori jeszcze nie do końca poznali wszystkie tajniki edukacyjne naszego „systemu”. Najogólniej mówiąc, w Społecznym Przedszkolu Montessori w Lubinie dzieci uczą się czytać i pisać, poznają cztery najważniejsze części mowy, a także dokonują rozbiorów gramatycznych prostych zdań. Działania językowe, tak samo jak wszystkie inne, muszą się odbywać w określonym porządku. Edukacja kończy się tym, że opuszczając przedszkole dziecko, na miarę swoich możliwości, potrafi czytać krótkie książeczki i pisać krótkie opowiadania.

8) Wychowanie kosmiczne – co to takiego?

To jeden z „przedmiotów” realizowanych podczas pracy własnej. Najogólniej mówiąc jest to nauka o wszechświecie, a więc o tym wszystkim, co otacza człowieka. W skład wychowania kosmicznego wchodzi wiele dziedzin, które kojarzymy ze szkoły m.in. geografia, przyroda, elementy fizyki i astronomii, kultura itp. Większość pomocy dydaktycznych z tego działu przygotowują sami nauczyciele, opierając się o funkcjonujący u nas „Zarys edukacyjny Społecznego Przedszkola Montessori”.

9) Dlaczego w przedszkolu nie ma kar i nagród?

 

 

 

 

 

 

 

 

To problem nieustający, budzący wiele kontrowersji i szalenie rozległy. Przecież – ktoś powie – kary i nagrody są takie wychowawcze! Jak dziecko zostanie ukarane, to wtedy będzie wiedziało, że nie wolno mu… malować po ścianie. Jak dostanie nagrodę za piękny rysunek, to będzie rysowało… jeszcze piękniej? Czy na pewno? A że rysunek właściwie jest taki sobie, może tylko „machnięty” połamanym ołówkiem, całkiem od niechcenia, właśnie po to, by „zasłużyć” na lizaka? Albo po prostu na pochwałę? Może to tak jak z podaniem łapy przez naszego pieska, po którym czworonóg może się spodziewać smakołyku?

Zastanawialiście się Państwo, jak wiele czynników występujących w naszym otoczeniu bez przerwy nas uzależnia? Bez przerwy powoduje, że coś musimy, nawet gdy nie chcemy? I jak bardzo traci na tym nasze poczucie WOLNOŚCI? Jak bardzo traci na tym nasze poczucie SZCZĘŚCIA?

W przedszkolu Montessori staramy się ze wszystkich sił, korzystając z doświadczenia wypracowanego latami badań i obserwacji, pomóc dzieciom w ich naturalnym rozwoju. Jak to często mówimy: NIE PRZESZKADZAĆ IM! Dr Paul Epstein, amerykański wykładowca, a także dyrektor jednej z montessoriańskich placówek w Minnesocie, porównał kary i nagrody do… narkotyku. Bo tak jest w istocie – są to elementy, które w znaczący sposób uzależniają nas od otoczenia. Wszyscy jesteśmy uzależnieni od kar i nagród. Niezwykle trudno jest nam się wyrwać z tego zaklętego kręgu pochwał i nagan. Zostaliśmy ukształtowani po to, by zmagać się z tą rzeczywistością kary i cieszyć z chwili, gdy otrzymamy nagrodę. Kara i nagroda dla osoby dorosłej to wyznacznik jej życia. Czy nie jest to co najmniej nieracjonalne? Żeby ktoś inny, a nie my, decydował o naszych gustach, potrzebach, życiowych planach, sposobach realizacji zadań?

Kary i nagrody to ten rodzaj uzależnienia człowieka, który sprawia, że tracimy na wolności, a to wartość najważniejsza w życiu każdego. My – dorośli – zdajemy sobie sprawę z faktu swojego uzależnienia. Jesteśmy świadomi, że nam to nie służy, że te narzędzia (kary i nagrody) są potrzebne raczej dla naszego czworonożnego przyjaciela, który reaguje na zasadzie odruchu Pawłowa, a nie nam – ludziom. Mimo to, aby ograniczyć to uzależnienie przynajmniej na tyle, żeby przeszło w lekki nawyk jest niesamowicie trudno. Warto jednak, żeby zdawać sobie sprawę z tego oczywistego faktu i żeby próbować z tym walczyć. Po co? A no po to, aby zbudować lepszy świat, lepszego, większego człowieka. A to już nic innego jak pierwotna idea Marii Montessori. Na tym m.in. opiera się cała filozofia wielkiej włoskiej lekarki.

Wspomniany wyżej Paul Epstein na konferencji naukowej w Warszawie przytoczył opowieść o chłopcu, który przyszedł do przedszkola. W poniedziałek zbudował z klocków wielki zamek. Włożył w to wiele sił i energii, więc gdy zauważyła to wychowawczyni i od razu pochwaliła, chłopiec bardzo się uradował. Chcąc zasłużyć na pochwałę, we wtorek znów, z takim samym, a może i większym zaangażowaniem, zbudował taki sam zamek. Niestety, tym razem… wychowawczyni nie zauważyła jego budowli. Chłopiec poczuł się rozczarowany. W środę od niechcenia poukładał klocki byle jak i byle gdzie, tworząc coś, co nawet z grubsza nie przypominało zamku. Nauczycielka, choć zamek był nijaki, zauważyła jednak aktywność chłopca, więc postanowiła nie szczędzić słów uznania, na koniec posyłając mu promienny uśmiech, aby zachęcić go do większego wysiłku. Chłopiec poczuł się zdezorientowany. Jak to? – pomyślał. We wtorek dałem z siebie wszystko i zbudowałem wspaniałą budowlę, a nauczycielka mnie nie pochwaliła. Dziś, kiedy zbudowałem zamek byle jak, otrzymałem pochwałę. O co tu chodzi?

Przyszedł czwartek i chłopiec nie wiedząc, co ma zrobić postanowił zamek narysować. Postarał się ze wszystkich sił i pokazał pracę nauczycielce. Jaki piękny! – zachwyciła się wychowawczyni. W piątek chłopiec postanowił przejść samego siebie i zostać największym malarzem świata. Narysował zamek, w którym mieszkał król z królową, po dziedzińcu chodzili rycerze ze swoimi damami dworu, a jeden z rycerzy jechał nawet na koniu. Cóż z tego, gdy wychowawczyni zachorowała i nie pojawiła się w pracy. Zastąpiła ją inna nauczycielka, która w czasie kiedy chłopiec pokazywał jej swoje dzieło, stawiała do kąta innego chłopca za karę za to, że nie umiał spokojnie wysiedzieć na krześle…

W ten oto sposób klasyczny system edukacji w ciągu zaledwie tygodnia (czasem szybciej, czasem wolniej) przygotowuje do życia ludzi, którzy już na starcie stają się uzależnieni od innych, którzy stają się niewolnikami systemu kontroli. Jeżeli to komuś odpowiada – ma oczywiście prawo, pozostając mam nadzieję w zgodzie ze swoją wolnością, korzystać z klasycznych sposobów i metod edukacyjnych. My – w Montessori – uważamy, że świat trzeba zmieniać, a nie przystosowywać się do niego i że najlepiej zajmą się tym dziełem uczęszczające do nas dzieci. W to wierzymy całym sercem, bo inaczej by nas tu nie było.